Od zera do własnego bohatera. Czas

9 kwietnia 2019

Co zrobić, aby zyskać poczucie kontroli nad tym co robisz?

Przyszła pora na kolejny element układanki, którym będzie czas oraz jak nim efektywnie zarządzać. Jednak zanim o tym opowiem, chciałbym poruszyć kilka bardzo istotnych zagadnień, które często mogą powstrzymywać Cię od tego, aby zarządzać swoim czasem, w związku z tym marnujesz go ogromne ilości. Mimo, że wszyscy mamy taką samą ilość czasu, tzn. 24 godziny na dzień, jednak nie wszyscy tak samo radzimy sobie z zarządzaniem nim.
Oczywiście możesz mieć więcej albo mniej zajęć istotnych niż ktoś inny, ale tak naprawdę, to Ty ustalasz priorytety, to Ty ustalasz co będziesz robił danego dnia. To co jest dla Ciebie istotne, dla innej osoby może wcale takim nie być. Ja mogę chcieć oglądać mecz i to będzie dla mnie najważniejsze na świecie w danym momencie, a Ty może chcesz oglądać jakąś telenowele i to akurat będzie dla Ciebie kluczowe zajęcie. 

To co ma znaczenie tutaj, to to, na co przeznaczasz swój czas oraz w jaki sposób to robisz. Czy sposób w jaki zarządzasz swoim czasem działa? A może powinienem zadać zupełnie inne pytanie, jeszcze bardziej podstawowe – czy w ogóle zarządzasz swoim czasem czy może zdajesz się na to, co Ci los przyniesie?

Co jakiś czas słyszę zarzut, że czasem nie da się zarządzać, ponieważ życie jest tak bardzo skomplikowane i wyskakuje nam tak wiele rzeczy nieprzewidzianych, że praktycznie jest to nie do zrobienia – ale czy tak faktycznie jest? Mimo tego, że często ktoś próbuje mnie przekonać, że czasem nie da się zarządzać, ponieważ życie to same kryzysy i nagłe sytuacje, to w oparciu o własne życie mogę powiedzieć z pełną świadomością, że życie to nie same kryzysy, tzn. nie mam ciągle do czynienia sytuacjami krytycznymi, tzn. z takimi, kiedy naprawdę  wszystko inne muszę rzucić, aby zająć się kryzysem. Zazwyczaj jest odwrotnie, życie toczy się pewnym swoim tokiem, a od czasu do czasu pojawiają się kryzysy, ponieważ jednak  dają nam one ostro popalić, bardzo często uogólniamy twierdząc, że ciągle gasimy jakieś pożary, czy to w domu czy w pracy.

Doświadczenie to powolna nauka na koszt Twoich błędów. James Anthony Froude 



Ale co znaczą moje słowa względem Twojego doświadczenia? Po prostu przeanalizuj własny miesiąc, ewentualnie jeżeli nie do końca pamiętasz to co się działo w Twoim życiu w tym okresie czasu, możesz zrobić sobie pewne ćwiczenie. Weź zeszyt i zapisuj wszelkie kryzysowe sytuacje, które pojawiają się w ciągu tego miesiąca, a następnie je policz. Jestem przekonany o tym, że nie będzie ich aż tak bardzo wiele i że faktycznie możesz zarządzać swoim czasem, tylko najpierw musisz wyleczyć się z pewnej fałszywej świadomości, że w Twoim życiu panuje totalny chaos i nic tutaj nie da się zrobić. To mi wygląda raczej na prokrastynację, czyli chęć odłożenia czegoś co masz zrobić teraz, na potem, chociaż to potem często już nigdy nie nadchodzi.


Nie możesz uciec od odpowiedzialności dnia jutrzejszego przez ignorancję dzisiaj. Abraham Lincoln



Przedkładasz przyjemność nicnierobienia w chwili obecnej nad bólem podjęcia działania, zapominając o tym, że jednak ta sytuacja wróci, że będziesz musiał kolejny raz zmierzyć się z tym samym wyzwaniem, aby w końcu coś zrobić. Oczywiście taka sytuacja prowadzi do dużo większej ilości stresu obecnego w Twoim życiu, który niejako sam sobie tworzysz. To mi przypomina studenta, który musi nauczyć się pewnej partii materiału, jednak ogarnięty lenistwem, nie chce tego zrobić, mimo tego, że zbliżają się egzaminy i wiadomym jest, że każdy musi je zdać na pozytywną ocenę, o ile tylko chce kontynuować studia. W związku z tym, że potrzeba nicnierobienia jest bardziej kusząca niż nauka, w pierwszym terminie otrzymuje z egzaminu pałę. Niestety jednak to nie koniec historii, ponieważ wciąż musi zaliczyć ten egzamin, a więc, musi nauczyć się danego materiału, aby go zdać. Krótko mówiąc, tak czy siak, musiał przygotować się do egzaminu, chociaż potrzeba nicnierobienia dostarczyła mu dużo więcej niepotrzebnego stresu.

Nawet jak jesteś mistrzem swoich myśli, wciąż jesteś niewolnikiem swoich uczuć.

Gdzie jest problem?

To co Ci faktycznie doskwiera, to brak umiejętności radzenia sobie ze swoimi emocjami związanymi z podjęciem się danego zadania. Właśnie ten brak umiejętności powoduje, że czekasz aż do ostatniego momentu, kiedy faktycznie już jesteś przyparty do ściany i musisz podjąć działanie albo też konsekwencje niedziałania będą tak negatywne, że musisz coś zrobić. Odkładając rzeczy na potem zakładasz, że Ty z przyszłości będziesz inną osobą, bardziej chętną do podjęcia się działania, niż Ty w chwili obecnej. Oczywiście jest to samooszukiwanie się. Jesteś i będziesz tą samą osobą, z tym, że będzie Ci towarzyszyła dużo większa presja oraz stres. Sam sobie szkodzisz, ulegając złudzeniu przyjemności nicnierobienia w chwili obecnej. Właściwie to nie chcesz nawet myśleć o przyszłości, po prostu spychasz potrzebę zrobienia czegoś gdzieś w zakamarki swojej świadomości, aby poczuć ulgę. Wydaje Ci się, że te negatywne konsekwencje nigdy nie nadejdą, albo że nigdy nie będziesz musiał się podjąć określonego działania, czyli żyjesz w świecie iluzji.

Co możesz zrobić w takiej sytuacji?

Przede wszystkim dobrze jest wiedzieć,  jak działa prokrastynacja, czyli przedkładanie komfortu chwili  bieżącej nad przyszłością, w wyniku czego nie robisz tego co powinieneś, a zatem, jakość Twojej pracy oraz życia jest dużo gorsza. Co więcej, w gratisie otrzymujesz stres oraz nieprzespane noce. Poza tym, kiedy już koniecznie chcesz odłożyć coś na potem, zaplanuj na to konkretne ramy czasowe, na przykład będę pracował nad tym od 7:00 do 9:00 w czwartek. Dodatkowo warto jest użyć jakiegoś przypominacza np. aplikację telefoniczną, abyś na pewno nie zapomniał o tym co masz zrobić. Wykorzystaj potęgę „timeboxingu” czyli opakowania danego zadania w konkretne ramy czasowe, po prostu tworzysz pewne „pudełka czasowe”. Timeboxing to świetne narzędzie do zarządzania sobą w czasie, polegające na tym, że wyznaczasz określone bloki czasowe dla danych konkretnych zadań, w związku z tym nie mamy już do czynienia tylko z tak zwaną listą zadań do zrobienia, ale z czymś dużo bardziej pewnym, na czym możemy dużo bardziej polegać, ponieważ każdemu zadaniu wyznaczamy określoną ilość czasu, w określonym dniu, w związku z tym od razu wiesz czy coś jesteś w stanie zrobić, czy może tylko bujasz w obłokach. Timeboxing umożliwia Ci unikanie sytuacji, w której mówisz sobie, że zobaczysz dwa mecze czy dwa filmy danego dnia, chociaż czasu masz tylko na jeden.

Kiedy stosujesz timeboxing, takie sytuacje natychmiast są dla ciebie oczywiste i od razu następuje uleczenie z pewnej iluzji. Dzięki dobrej perspektywie posiadanego czasu, nie obciążasz siebie zbyt wieloma zadaniami do wykonania, których oczywiście i tak nie jesteś w stanie wykonać, a podjęcie się których to naraziłoby Cię na zupełnie bezsensowny stres oraz brak poczucia sukcesu, ponieważ masz wrażenie, że nigdy nie możesz zrealizować tego co zamierzałeś. Właśnie z takimi negatywnymi konsekwencjami często mamy do czynienia, kiedy stosujemy tzw. listy zadań do zrobienia. Niestety, na liście zadań do zrobienia możesz napisać mnóstwo rzeczy, jednak to, co faktycznie jesteś w stanie zrobić danego dnia to już zupełnie inna bajka. Dlatego bardziej adekwatnym określeniem dla listy zadań do zrobienia jest lista życzeń do zrobienia, ponieważ nie uwzględnia ona perspektywy czasu, więc zupełnie mija się ona z realnością wykonania danych zadań. Zatem można powiedzieć, że lista rzeczy do zrobienia to po prostu lista życzeń, a życzenia mają to do siebie, że niestety często się nie spełniają, ponieważ pozbawione są realności.

Stosowanie timeboxingu powoduje, że prawdopodobieństwo wykonania danego zadania dramatycznie wzrasta, ponieważ nie jest to tylko następny element na liście zadań do zrobienia, którym teoretycznie kiedyś masz się zająć, ale bardzo konkretna pozycja, określona w bardzo konkretnym czasie. Takie podejście nadaje temu zadaniu realności. Dla przykładu, na liście zadań rzeczy do zrobienia możesz zapisać nawet kilkadziesiąt życzeń, natomiast jeżeli stosujesz timeboxing, zaplanujesz ich znaczenie mniej. Po prostu wiesz, że pozostałe są nierealne, bo nie przydzieliłeś im żadnego czasu. W oczywisty sposób rzeczy, które znajdują się na twoim timeboxingu, zyskują na priorytecie. Od razu widać to co faktycznie chcesz zrobić danego dnia, czyli czy zaplanowałeś ważne rzeczy do zrobienia czy możne jakieś błahostki. W przypadku listy życzeń do zrobienia, często skupiamy się na rzeczach mało istotnych, ponieważ mamy wrażenie, że wciąż będziemy mieli wystarczającą ilość czasu, aby zająć się rzeczami tymi naprawdę ważnymi. Jednak czasu nie rozciągniesz jak gumy, w związku z tym często okazuje się, że nie zrobiliśmy niczego ważnego danego dnia. Dlaczego? Bo lista zadań do zrobienia to tak naprawdę lista życzeń.

Drugą istotną lecz nie mniej ważną sprawą w kwestii zarządzania własnym czasem jest to jak sobie radzisz z pewnym stresem towarzyszącym wizji wykonania określonego zadania, którego często nie do końca jesteś świadomy, jednak to on powoduje, że unikasz zrobienia pewnych rzeczy. Warto coś z tym zrobić, na przykład rozbić zadanie na małe części, tak aby nie było ono już tak przytłaczające, a wręcz, aby było śmiesznie proste i łatwe. W ten sposób zmieniasz postrzeganie określonego zadania, a to czyni cuda. Dzięki temu dane zadanie nie jest już żadnym wyzwaniem dla Ciebie, w związku z tym, możesz chętnie się go podjąć.

Jak blisko ci od zniechęcenia do zachwytu. Czy wiesz jak to zrobić?

Dodatkowo, aby wzmocnić chęć do działania, spróbuj pobawić się ze swoim umysłem i zmienić swoje nastawienie z negatywnego do wręcz zachwyconego. Jeżeli masz coś do zrobienia, zacznij się tak zachowywać, jak gdybyś nie mógł się doczekać, aby podjąć się danego działania. Po prostu chcesz tego, pragniesz tego, wręcz nie możesz się doczekać, aby zabrać się za to. Poczuj w sobie tę ogromną energię. 

Na pierwszy rzut oka, wydaje się to prawie niemożliwe, jednak zapewniam cię, że to naprawdę działa.  Zmień ton głosu. Mów do siebie, tak jakbyś naprawdę chciał to zrobić, jak gdyby był to cel Twojego życia, totalna pasja. Zacznij poruszać się zgodnie z tym co mówisz, co czujesz, a zobaczysz co się stanie z Twoim ciałem. Przejdą cię ciary, poczujesz moc. A najlepsze w tym, to fakt, że możesz wywołać to w sobie w ciągu paru chwil, za darmo, kiedy chcesz.

 Hm? Co powiesz? Może warto spróbować?

Na koniec, pozwól mi tutaj zrobić małą dygresję. Nie proponuję Ci używać tej metody, kiedy jesteś wykończony fizycznie i mentalnie. Możesz oczywiście spróbować, ale w takiej sytuacji oczywiście potrzebujesz odpoczynku. Natomiast jeżeli czujesz się ok, jednak nie możesz zabrać się za daną rzecz, to wtedy śmiało korzystaj z tej metody, często a gęsto. Powodzenia.

Mam nadzieję, że ten artykuł, chociaż w niewielkim stopniu, pozytywnie wpłynie na Twoje życie oraz samopoczucie. Jeżeli spodobał Ci się ten wpis na blogu, to podziel się nim z innymi. Jeżeli  chcesz być informowany na bieżąco o nowych wpisach na moim blogu oraz materiałach wideo lub audio, to zapraszam Cię do subskrypcji mojego newslettera.

Posłuchaj: Od zera do własnego bohatera. CZAS

Od zera do własnego bohatera. CZAS

Tekst oraz nagranie: Tomasz Baryła

Muzyka:
Chris Zabriskie: I Am a Man Who Will Fight for Your Honor – na licencji Creative Commons Attribution (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0/)
Źródło: http://chriszabriskie.com/honor/
Wykonawca: http://chriszabriskie.com/