I co? Może jeszcze mam Cię pochwalić?

15 lutego 2019

I co? Może jeszcze mam Cię pochwalić?

Dzisiaj rzucam na tapetę temat pochwał. Mam przemożne wrażenie, że do pochwał mamy takie samo podejście, jak do przysłowiowego jeża tzn. nie do końca wiemy jak należy zareagować. Temat pochwał wydaje się szczególnie atrakcyjny, ponieważ  bardzo lubimy być chwaleni, może gorzej to wygląda z chęcią chwalenia innych, ale z pewnością przyjmować pochwały każdy lubi, mimo tego, że nie całkiem wiemy jak się zachować.

Skąd u mnie ten pomysł, aby zająć się pochwałami? Ano skłoniła mnie do tego pewna sytuacja, która przydarzyła mi się niedawno, ponieważ byłem z synem u logopedy, a po wizycie właśnie pani logopeda bardzo chwaliła mojego syna, jaki to jest mądry, jaki to jest inteligentny, a nawet, jaki to jest rezolutny. Oczywiście jak to ojcu, zrobiło mi się związku z tym bardzo milutko i cieplutko, tak jak gdybym to ja sam był pochwalony. Uznałem to za dość ciekawe doświadczenie, ponieważ to nie ja byłem chwalony, a mój syn, jednak poczułem się tak, jak gdyby to było o mnie. Myślę, że w tym miejscu można by pokusić się o stwierdzenie, że nastąpiła pewna kradzież pochwał tzn. przejmujesz czyjeś pochwały, tak jak gdyby one były twoje. Sytuacja taka ma szczególnie miejsce wtedy, kiedy osoba chwalona nie towarzyszy Ci.

Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że być może to czego doświadczyłem, to nic więcej niż tylko pewna standardowa procedura, odgrywana przez logopedę, aby rodzic poczuł się dobrze, aby przełamać pewne lody na rzecz dobrej współpracy i zrozumienia.

Niemniej jednak, w tym miejscu, chciałbym zadać Ci pytanie na temat tego, czy lubisz być chwalonym oraz czy chwalisz? Czy pamiętasz jakieś momenty z własnego życia, kiedy ktoś Cię pochwalił i poczułeś się bardzo, a bardzo doceniony? Ja pamiętam jeden z takich momentów, kiedy jeszcze studiowałem na uczelni i jeden z profesorów, u którego zdać egzamin było nie lada sztuką, wyczytywał wszystkich tych, którzy zdali egzamin, a co więcej, jeśli zdałeś go bardzo dobrze, to zasłużyłeś na jego dłuższe spojrzenie, po czym mówił „ok” czy coś w  tym stylu. Muszę powiedzieć, że było to bardzo dziwne przeżycie, ponieważ wszyscy byli skupieni na tobie i nie wiadomo było, czy się cieszyć czy może obawiać, ponieważ tlił się tam jakiś lęk, że być może za chwilę, profesor zada ci jakieś pytanie, na które nie będziesz znał odpowiedzi i okaże się, że wcale nie jesteś taki dobry jak myślałeś.

Wracając jednak do wcześniejszego pytania na temat tego czy pamiętasz, kiedy ktoś Cię pochwalił i poczułeś się fantastycznie – jak sądzisz, dlaczego tak się poczułeś? Co spowodowało, że czułeś się szczególnie doceniony? Czy to był sposób w jaki ktoś Cię docenił czy może dlatego, że tak rzadko to się zdarza, czy może dlatego, że zostałeś pochwalony przez osobę, która stanowiła dla Ciebie jakiś autorytet, czyli była kimś ważnym, a wreszcie może dlatego, że poczułeś się lepszy od innych? Warto to wiedzieć, przynajmniej będziesz trochę bardziej świadom samego siebie i wiedział co Cię rusza.

Chciałbym zadać Ci również inne, jednak podobne pytanie, a mianowicie, czy zdarzyła Ci się sytuacja, kiedy ktoś próbował Cię pochwalić, ale zrobił to w taki sposób, że nie wiedziałeś jak to odebrać, to znaczy, czy to pochwała czy może nagana? Co spowodowało, że odebrałeś tę jakby pochwałę w sposób niejednoznaczny?  Gdybyś miał dać wskazówkę, właśnie tej osobie, jak należy Cię pochwalić, to co byś jej powiedział? Czy słowa „dobra robota” wystarczą, czy może potrzebujesz czegoś więcej, na przykład uzasadnienia dlaczego właśnie to co zrobiłeś jest tak cenne dla osoby, która cię chwali. A co z „body language”, czyli językiem ciała? Jak ta osoba powinna się zachowywać? Jaką postawę powinna przyjąć? W jaki sposób powinna na Ciebie patrzeć? Jak blisko powinna być oraz jakim tonem głosu powinna mówić do Ciebie, abyś był w pełni usatysfakcjonowany? Wydaje się, że to są tylko pewne detale, jednakże okazuje się, że mają one ogromny wpływ na to, jak odbieramy daną sytuację.

Następna kwestia to to, co robisz z pochwałami, tzn. czy reagujesz w sposób, można powiedzieć dla wielu z nas bardzo typowy, negując czyjeś słowa, mówiąc „dziękuję, ale to nie moja zasługa”, a później, być może, nie czujesz się z tym całkiem najlepiej, ponieważ wiesz, że jednak to Twoja robota, to Twoje dzieło, ale jakoś zabrakło Ci odwagi czy też pewnej umiejętności, aby pozwolić sobie na to, żeby być w pełni docenionym i poczuć się z tym dobrze.

Inne skrajne podejście do pochwał, to samozadowolenie, czyli przyjmujesz postawę, że jesteś super i że już tak będzie, i że nie musisz się już więcej starać, po prostu jesteś świetny. Należy wziąć tutaj poprawkę na to, że nawet jeśli nie mówisz tego sobie, to możesz zachowywać się tak, jak gdybyś właśnie tak uważał. Ciągle mówisz o tym, jaki świetny byłeś, jak innych zaskoczyłeś, czy nawet oczarowałeś. No cóż, niektórzy z Twoich słuchaczy, delikatnie mówiąc, mogą mieć tego dość.

Jak pogodzić ze sobą te dwa skrajne światy oraz czy to jest możliwe? Z jednej strony nieumiejętność radzenia sobie z przyjmowaniem pochwał, można by powiedzieć, że cierpisz na syndrom tak zwanego oszusta, czyli nawet jeśli osiągniesz sukces, to i tak uważasz lub czujesz, że to nie Twoja zasługa. Często może to się przejawiać w takich słowach jak „bardzo dziękuję, ale na słowa pochwał muszę jeszcze zapracować”. Mimo że kierujemy się tutaj pewnie tak zwaną skromnością, jednakże w ten oto sposób dajemy sobie do zrozumienia, że faktycznie nie zasłużyliśmy na pochwałę.

Z drugiej strony, popadanie w jakiś zachwyt oraz samozadowolenie, też nie wydaje się być najlepszym podejściem. Być może stary i niedoceniany stoicyzm, może poratować nas, zalecając umiarkowanie, czyli nawet jak dokonałeś czegoś i jesteś wychwalany, nie ciesz się za bardzo, zachowaj pewien umiar. Jakby starając się przekonać Cię o tym, że nie wszystko jest Twoją zasługą. Choć pewnie jest to prawda i wydaje się to być bardzo zdroworozsądkowym podejściem, mającym jakiś głębszy sens, ponieważ często zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z tego ile mieliśmy szczęścia albo też jak bardzo inne osoby przyczyniły się do naszego sukcesu, można mieć wrażenie, że to podejście też ma pewną wadę, a mianowicie nie przeżywasz w pełni swojego sukcesu, jesteś w pewien sposób oziębły czy też pozbawiony emocji, a to wydaje się nie być już zbytnio atrakcyjnym doświadczeniem.

Kiedy mówimy o chwaleniu, warto zwrócić uwagę na tak zwany aspekt motywacyjny, a mianowicie, co faktycznie cię napędza? Czy potrzebujesz odpowiedniej pochwały, czy może ktoś musi Ci coś wytknąć, po prostu dokopać, żebyś powiedział sobie „ja ci pokażę na co mnie stać” i wtedy bardzo się przykładasz, aby być dużo lepszy niż byłeś. Spróbuj sobie przypomnieć jakieś sytuacje z przeszłości, co faktycznie zmotywowało Cię do zabrania się za coś? Czy to była pochwała czy może ktoś użył kilka cierpkich słów, abyś wziął się do roboty? Chodzi mi tutaj przede wszystkim o to, jak się czułeś po tych sytuacjach, a nie czy czułeś jakiś przymus, bo ktoś Ci kazał coś zrobić i nie miałeś wyjścia.

Przy chwaleniu może pojawić się jeszcze jeden aspekt, a mianowicie obawa, że może uderzyć komuś woda do głowy, w związku z tym, jeżeli już pochwalimy kogoś, to w raczej stonowany sposób, aby nie prowokować takich sytuacji. Jednak można zadać sobie pytanie o wartość takiej pochwały, która niby jest pochwałą, jednak nie do końca. Czujemy pewien niedosyt, tak jak gdybyśmy byli na przyjęciu, jednakże najlepsze ciasta już zostały zjedzone i nie wiesz czy jeszcze będziesz miał możliwość rozkoszować się nimi czy może to już koniec i pozostała tylko pewna nostalgia, a może nawet pewne niezadowolenie w stylu „jasna cholera zostały tylko same ochłapy”.

Osobiście jestem zafascynowany słowami „zdolny ale leń”. Ta pochwała a zarazem nagana, to pewien majstersztyk. Wydaje się być genialna, ponieważ z jednej strony zaspokaja nasze pewne ambicje, aby być inteligentnym czy też zdolnym, a z drugiej strony mówimy komuś, że jest leniem i powinien zabrać się do pracy,  ale wydaje się, że to nie jest takie istotne, szczególnie dla odbiorcy tego powiedzenia, bo przecież jest zdolny, w związku z tym nie jest z nim aż tak źle, ma potencjał. Mimo tego, że w lingwistyce mówi się o tym, że słowo „ale” kasuję tą część zdania, która jest przed nim, mam jednak wrażenie, że powiedzenie „zdolny ale leń”, opiera się temu prawu i bardziej skupiamy się na tym, że jesteśmy zdolni, niż na tym, żeby coś zmienić.

W środowisku biznesowym można spotkać się z obawami, że jak będziesz kogoś chwalił, a szczególnie kiedy będziesz to robił często, osoba chwalona może zacząć domagać się na przykład awansu albo też podwyżki wynagrodzenia, a może nawet pojawi się myśl, że jak tak dalej będzie, to ta osoba może mnie „wygryźć” z mojego miejsca, czyli możesz nawet poczuć pewne zagrożenie.

Kiedy myślimy o chwaleniu, może również przyjść nam pomysł w stylu „po co mam chwalić, przecież mnie nikt nie chwali i jakoś daję sobie bez tego radę”. Pewnie że możesz obejść się bez tego, ale czy nie byłoby Ci miło, gdyby przynajmniej od czasu do czasu ktoś powiedział coś fajnego na temat tego co robisz? Pewnie tak. Dlaczego więc nie robić tego? Może inni też nauczą się czegoś od Ciebie?

A co z kwestią pochwalenia siebie przed innymi? Czy ujdzie mi to na sucho, kiedy sam pochwalę siebie? Czy inni będą w stanie to przyjąć, czy może spotkam się z jakimś atakiem? Interesującym kontekstem wydaje się być również to, czy w ogóle jestem zdolny do pochwalenia siebie, czy może zupełnie nie przejdzie mi to przez gardło, ponieważ będę się czuł bardzo zażenowany, gdyż nie jest w mojej naturze chwalenie siebie, po prostu nie wypracowałem tego zwyczaju.  Oczywiście, sytuacja wygląda kompletnie inaczej kiedy stanę przed możliwością skrytykowania siebie. O! Hulaj dusza!  Tutaj sprawa wygląda zgoła inaczej, i mówisz sobie, „Czemu nie?” – obrzucając się od wszelkich głupków i czego tam jeszcze?

Jak widać, mimo że chwalenie innych czy siebie wydaje się bardzo prostym zagadnieniem, jednak w praktyce okazuje się, że mamy tutaj do czynienia z wieloma aspektami i sytuacja nie jest już taka oczywista.

Czas na ćwiczenie

Wyobraź sobie, że ktoś, najlepiej taka osoba na której Ci bardzo zależy, chwali Cię. Użyj wyobraźni i zwróć uwagę na pewne detale, które zresztą już wcześniej zostały wymienione np. bliskość danej osoby względem Ciebie, ton głosu, język ciała oraz słowa. Zwróć szczególną uwagę na ton głosu i jak ta osoba patrzy na Ciebie. To ma olbrzymie znaczenie, ponieważ albo poczujesz się bombowo albo tak sobie. Czy możesz wyobrazić sobie, wielki serdeczny uśmiech, od ucha do ucha, bijącą na odległość  radość, silny uścisk ręki ale nie łamiący jej, oraz słowa wdzięczności „Bardzo dziękuję Ci, że mi pomogłeś, bo bez ciebie na pewno miałabym bardzo trudną sytuacje, a dzięki tobie wszystko poszło jak po maśle. Zawsze możesz liczyć na mnie”. Nawet  jeśli nigdy tego nie przeżyłeś i te słowa wydają się zbyt przesadzone, to wystarczy, że teraz, właśnie w tej chwili, wyobrazisz sobie to, a doświadczysz tego uczucia po raz pierwszy. Zapewniam, że warto zrobić to ćwiczenie. Możesz poczuć się naprawdę świetnie, po prostu wylądować na planecie radość.

Podsumowując, chwalić czy nie chwalić? Oczywiście chwalić innych oraz siebie, ale z zachowaniem zdrowego rozsądku, szczególnie jeśli chodzi o nasze dokonania, aby nie przypisano nam łaty „samochwały”.

Mam nadzieję, że ten artykuł, chociaż w niewielkim stopniu, pozytywnie wpłynie na Twoje życie oraz samopoczucie. Jeżeli spodobał Ci się ten wpis na blogu, to podziel się nim z innymi. Jeżeli  chcesz być informowany na bieżąco o nowych wpisach na moim blogu oraz materiałach wideo lub audio, to zapraszam Cię do subskrypcji mojego newslettera.

Zapraszam do pobrania artykułu w formie mp3:

Oh no!... That's not a valid download file

Zachęcam do przeczytania również:

Zobacz w co z Tobą gra Twoje otoczenie

Czego mogą nauczyć Cię orły?

No i co zrobisz?

Tylko dwa słowa, ale jaka różnica

Jedna rzecz, która albo Cię pogrąża albo cię wspiera

Jak radzić sobie ze strachem?

W materiale wykorzystano muzykę:
Music by: Scott Buckley, http://www.scottbuckley.com.au

Zdjęcie dzięki uprzejmości: Photo by rawpixel.com from Pexels